piątek, 4 grudnia 2015

<blockquote class="flipagram-embed-media" style="position: relative; padding: 0; margin: 0; background:#EFEFF4; border:0; max-width: 560px; min-width: 300px;" data-src="https://flipagram.com/f/gXAqP2t3aQ/embed"><div style="line-height:0; padding:50% 0; text-align:center; width:100%;"><div style="background-repeat: no-repeat; background-size: 100%; background-image: url(data:image/png;base64,iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAAFgAAABYCAMAAABGS8AGAAAArlBMVEUAAAD///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////8tivQqAAAAOXRSTlMA+Qbese0s5fDTXXZv9MLZqiUhDGXKimpBKZR86bmfxYAdE1COU0w2MBVGD6Q8Gr2EzZphx7VZlqdDg5EnAAAGLUlEQVRYw6TW6XbiMAwF4OuYkEAg7FvLUrYCpbSl67nv/2LT2klkwkBh5vvFCUSJJVkGFxjMo3Fc0r5Svi7F42g+wP8rVgo+j/iFShH/oXGneZK+a+DflCf8xaSMq3ltzQvotnfl2wa8UFC+pmIx6UePFMqnpUZ7ZnS/QzK+tI5eV5EsYKr4ozq5eVt76NHYAbPlV43G3F5V3Yvy0ezQWOOV5McaCRPsHdb0pwTP2A5pdJr41TKkYV+52kLKZOZF0kVVRJeJcIlf3DKzbmr6yFT4rS8Joyo3FDO3OOuGIlAkn5Dqk6xKMnckFR0358pWZyp+tem7R2pLcoTMnX14tFBM1E+XMItbbQNPAb/dIaPJCJmY34ZNYDXMIv+ah1rRrN12nfvYNVItRVKtTBvVJBvn6/bYkgsBMhGryNzzW9IKs/hsBZe0VBupEcmN0xZqi9SCTmK8RyaWONIMaUlcbALyAYmnGjlaIVEixxBp5LCJHK/DxABip0xFvPXbzcRW36/3GgBW5LMH8cBEJ98aXaZecpcnjx3FA3r85csLSPMZ3dw8k3tVH6LPk6YQfef2IlwxRbCBU6OTCrLoQUgRw1GmayQDlGfEs7TGmq6yU7mAQrbb9J1n1Rp2r9ifBeN9smJZSptG9bNZCZgNsXufv/B32SDYf3rAKNewniaZNHwrGtoZIGk4Q33aMnzYgq9oaO8ww0HLruw2JMOC5kVKNarXARLxYZYnNHpIzF4Ur9B3J4gxgdGQBcgPLjeEo0aj4e6aNzh4hSZE220rbXsHjj6vsIBo+Xb19rg9HqUxD6iO5mnhFiLpuKI9ffPT/4EHJi1g98yTImQ2Po0KgAINVZHidSiyWd/v8O9kq7WS/VU1J1r43rvtvmpSl2HNKdzsz0s8Jn07XYQ/n5szoBoCAy6yg7S2TE8HVwGZsqYQJQ9Y1VXW1VufA8xZu3mJ2sk69/dAxHxg4fUC/sV+8c5EoEN+mx+F0SWeDmyGic8LRBjzHAksti9VHnn+Gj/WP54n++S7cdqylUajuNo93C+j4anAYrNQFIfNOrMrjpNK1U82sQR2TV/VqUHUs/WEzp+tm3OBRWNExyo/LjR8mRrW0/nAYkyxzr+xD5WfFM1LA88oBrk/6FR/WrPWJWVhGNqCFFAYL+i6Kqh8jq6yiO7FS9//xT5RIG1Yke56fjkjVpI0yckJoTjdu4oH49LZyg42oHvcwH7jigSTIoPomAm+/SZ4/+CLfRY8Gx+8Vbxu2Meft+uWJcgZRVU1QXa9whI/S5DMU8GkNfxqLleRYymlNIC6hqnbNs1TusUxnlSEFviPbVe9bO5G7CR7Z0FGcmN8SUhiqhZ6d5Mm1pTK0RQs0x0Psl2hNe0zmtwBugjNlPPBMbfXV2um0P/XgWClw0tMaIIYdnX7h0IDr+lACttiFXBVCIvvkVIWMKBYhkYAJ64ApzyO6yIpbBJU4WoC6gSYPxdPsREdrQ1WdnFXIt6RkLUWr4/2FlfGmTwqBMC7ba4CUKQC2auaLtrkDS9+sN/YoebbHmna5ZlAq3XMw9PamezTTDQTmEqrcPaKRIi75D0ztF8aIE/NmF5TiUFbrADtSxGzLTxA4pGXRrmv3Uo3sDzUd0demA1QZ137/C6+PbgMNDXThyEdywr+NoZh5dGUsyQyl1hsGiAryEJIu5dW5wBzB9PiGC5Fmdy4+q/vAlkTpJvd+1VDi5Cy5Vw80goKb5uN+Sokic2NkADWKeP0yBGkG0FsGpMjRTVlUQye2uve59z92kC4ZxriDO2obfV+kscONzNXEBSX81gsMHOpTIHVoQ2Ovy/o0WH+uCnXf0O0xhKEz5VRLcmOJSUqS6RQ5Lef8gU1QlngGT8UTTve5fkg76Tg1g8kQ31rF7tmxa9qyLyDdXLGLxFzTjWUrIdoaGCZt9obQDwKmBJzZxxhXFdKx31nhFq5i1p1bfEfH+yg15Kes5b11hWAzkZqZ7Of2e6gV3/BAj96ibyCa9BR+vG1dYZKCQuWx2BYYdlNhh+cBx3KjWlHx1Ik++sSixFTYYmlsHbrElN97VaGVloU9oiBF4XaU1abIbGesNqEZWxx2rQYliyFZeyz18f/AdxAVJpVoWWqAAAAAElFTkSuQmCC); display:block; position:relative; top:-44px; width:88px; height:88px; margin:0 auto -88px; padding: 0;"></div><div style="display: block; position: absolute; bottom: 0; width: 100%; margin: 0; padding: 13px 0; text-align: center;"><a href="https://flipagram.com/f/gXAqP2t3aQ" style="font-family: 'Helvetica Neue',Arial,sans-serif; font-size: 14px; line-height: 24px; color: #A2A2A4; display: inline-block; padding: 0 18px; margin: 0; text-decoration: none;">View on Flipagram</a></div></div></blockquote><script async defer src="https://flipagram.com/gen/embeds.js"></script>

poniedziałek, 26 października 2015

Od Rob'a CD. Gen

- Pewnego dnia kiedy miałem podajże trzy lata, - zacząłem - byłem z rodzicami na pogrzebie mojej ciotki...
- Nie interesuje mnie to.
- ...Wiadomo jak to jest, płacz i lamenty tych starszych krewnych i dzieciarnia radośnie hałasująca przed kościołem.
- Skończ. - warknęła nie zatrzymując się.
- Kiedy już wynoszono trumnę mama trzymała mnie podajże na rękach.
- Interesujące.. - wuwróciła oczami co
- Wydarłem się wtedy: "Mamo patrz! Meble wynoszą!" - usłyszałem ciche kaszlnięcie co mnie lekko rozbawiło, kontynuowałem - Reakcja natychmiastowa 3/4 ludzi w śmiech. Tego pogrzebu chyba nigdy nie zapomnę, hehe. - westchnąłem z uśmiechem.
- Skończyłeś ?
- Mam jeszcze parę kawałów w zanadrzu.
- Zaraz odetnę Ci język.
Podniosłem dłonie w oznace uległości.
- Spokojnie księżni... dobra. już się zamykam. - odparłem czując jak moje ciało zaczyna zamarzać. - Będę grzecznym chłopcem - uśmiechnąłem się.
Po dłuższym czasie nie spotkaliśmy żadnych demonów.
- Gdzie oni się chowają..? - mruknęła pod nosem..
Szliśmy w ciszy. Nudząc się zacząłem nucić..mój szept rozpraszał ciszę..
- Underneath the cold November sky. I’ll wait for You. - najwidoczniej nie przeszkadzało to Gen - As the pages of my life roll by. I’ll wait for You. I’m so desperate just to see Your face... Meet me in this broken place.. - ona również to słyszała. Głośne dźwięki ich zwabiały. - Hold me now I need to feel You - zacząłem nucić głośniej. - Show me how to make it new again - było ich już z trzech.. obok siebie. - There’s no one I can run to And nothing I could ever do - jeszcze dwóch..  ściszyłem głos - I’m nowhere if I’m here without Youuu... u u uuu.. u u uuu.. o ooo... - Ach.. - strzała przebiła jego mózg.. - Ghehehe.. - uśmiechnąłem się (trochę psychopatycznie). - Kochniee.. - mruknąłem podniecony. - wróciłem !

<Gen ?>

Ogłoszenie

Przepraszam ! 
Szczerze przepraszam za moją nieobecność, która wynikała z paru osobistych powodów (również zalicza się do tego szkoła średnia).
Postaram się poprawić :) 


RoseHarveyy

sobota, 3 października 2015

Od Gen CD. Rob

- Demony – odpowiedziałam od razu. Niedawno jadłam, a miałam patrzeć jak te nędzne kreatury wiją się z bólu, a ich serca powoli zamarzają. Myśląc o tym, moje kąciki ust delikatnie się podniosły. Spojrzałam jeszcze raz na kupkę popiołu, która pozostała po demonie. – Proszę, proszę. Ktoś tu jest niezwykle gorący. Dosłownie.
Uniósł brwi, uśmiechając się szelmowsko.
- Czy ty ze mną flirtujesz? – zapytał, opierając się nonszalancko o drzewo.
Parsknęłam śmiechem.
- Być może – podeszłam do niego i poklepałam go po klatce piersiowej. – Niestety, muszę cię zawieść. Nie jesteś w moim typie.
Przekręcił głowę, przypatrując mi się z rozbawieniem.
- A jaki jest twój typ?
Odsunęłam się, kiedy moje ramię zaczęło parzyć od zbyt bliskiego kontaktu. Pewnie dla normalniej osoby, byłby po prostu ciepłym miśkiem, lecz niestety – z moją mocą – stawał się gorącym ogniem, którym można się solidnie poparzyć.
- Lubię niskich i chuderlawych okularników – powiedziałam, starając się zachować powagę. Umiałam świetnie kłamać, więc nawet nie dostrzegł nutki sarkazmu jaka czaiła się pod tą wypowiedzią. Roześmiałam się na widok jego zaskoczonej twarzy. – Żartowałam. Ależ miałeś minę – przewrócił oczami, kiedy pchnęłam go przyjacielsko w ramię. – Dobra, chodźmy już. Może znajdziemy jakiegoś brudnego demona, który będzie skory do… - starałam się znaleźć właściwie słowo. – Właściwie to wątpię, żeby któryś z nich był skłonny do czegokolwiek. Uparte, agnackie bestie. Prawie jak ja – uśmiechnęłam się krzywo, dumna ze swojej wspaniałości. – Dlatego świetnie się z nimi dogaduję. No, oczywiście, kiedy ich nie zabijam.
Kończąc swój monolog, ruszyłam w kierunku północnym. Usłyszałam za sobą kroki Roba i jego cichy śmiech, więc wiedziałam, że idzie za mną. Tak w ogóle to czemu szedł za mną? Zatrzymałam się i odwróciłam. On również stanął, jak na zawołanie.
- Idziesz pierwszy – oznajmiłam, tonem nieznoszącym sprzeciwu.
Prychnął.
- A co? Boisz się, że coś wyskoczy ci na twoją śliczną twarzyczkę? – mruknął sarkastycznie.
- Idiota z ciebie, wiesz? – odpowiedziałam mu tym samym tonem.
- Co?
- Ot co! Jesteś idiotą! – oznajmiłam, jakby moja nagła uwaga wcale nie była dziwna. – Jesteś na tyle głupi, że myślisz, że jestem na tyle głupia, że pozwolę ci iść za mną, być mógł mnie zaatakować? – splotłam ramiona na piersi, a on spojrzał na mnie, jakbym faktycznie była szalona.
- Nie zamierzałam się atakować – „właściwie to patrzyłem tylko na twoje jędrne pośladki”, nie wypowiedział tego, ale niewypowiedziane słowa wisiały w powietrzu, że aż musiałam się zaśmiać.
- Wiem – powiedziałam, znowu zaczynając iść. – Po prostu chciałam zobaczyć, jak szybko można cię zdenerwować. Jak widać, nie szybko. To dobrze, ponieważ mam zamiar starać się do białego rana.
- A wydawałaś się taka urocza – prychnął, ponawiając wędrówkę, lecz udałam, że tego nie usłyszałam. Lepiej dla niego.

Rob?

Od Roberto CD. Genevieve

Była chłodna,a mnie rozpalała energia. Dosłownie.
- Dobra. To jednak możemy iść zapolować. - usłyszałem i gwałtownie się podniosłem z uśmiechem. Z gracją odskoczyła, albo po prostu poszła parę kroków dalej nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Spoko. Nie jestem wrogiem. - uniosłem dłonie.
- To się okaże.
Spojrzałem na księżyc. Nie licząc tego że był czerwony, to była pełnia. W takie noce jestem dość/bardzo aktywny i roznosi mnie energia. Właściwie jak zawsze.
Kurde. Laska poruszała się z gracją, co wyglądało nawet nice, ale było w niej coś..
- Jesteś czarownicą ? - wypaliłem po dłuższej drodze w ciszy. Niby szliśmy na polowanie ale jakoś nie przywiązywałem wagi do tego żeby być cicho.
- Skąd takie pytanie ?
- Bo na wilkołaka mi nie wyglądasz. Zaćmiony również odpada, zbyt dobrze znam tą rasę.
- A może jednak ?
-  Na wilczki, konkretnie na futro, to ja mam uczulenie, więc odpada. - skłamałem.
- Taa.. jestem wiedźmą.
- Wampir, ale pewnie i tak już wiesz. Jesteś spostrzegawcza.
- Jak miło. Starasz się mi zaimponować ? - zaśmiała się wymuszając uśmiech.
- Niebyt. Po prostu lubię gadać. - mruknąłem idąc za nią. Spojrzałem na jej zgrabną pupę.
Poczułem lekki ból. Właśnie zamrażała mi rękę.
- No co? Jestem facetem, a tak na marginesie niezły tyłek.
Zacząłem tkać ogień w prawej ręce gdzie lód przestał już narastać i powoli topniał.
- To na co dziś polujemy ? Jedzonko - uśmiechnąłem się - czy demony - zamruczałem jakbym chciał kogoś przestraszyć. - Hehe.. - odskoczyłem wysoko napinając cięciwę łuku na którym już widniała strzała. Miałem beznamiętny wyraz twarzy. Zanim demon się zorientował palił się już żywym ogniem, właściwie jego zwłoki ponieważ strzała przebiła tchawice kiedy wbiła się w szyje. Kiedy wylądowałem na ziemi demon zamienił się w popiół, ponieważ na działanie mojego ognia nie trzeba było czekać długo. Jeszcze raz spojrzałem beznamiętnie na ogień po czym zgasł.
Odwróciłem głowę w stronę dziewczyny i uśmiechnąłem się przyjaźnie.
- To jak. Jedzenie czy demony ?


<Gen?>

Od Genevieve CD. Roberto

Patrzyłam na niego czujnie. Wiedziałam, że jeśli wykona choć jeden zbyt gwałtowny ruch – natychmiast zostanie zamrożony. Czekałam w gotowości, aż odważy się coś zrobić. Nic jednak takiego się nie stało. Skinęłam wolno głową, a on przysiadł się na pobliskim kamieniu, ignorując mnie. Ja cały czas stałam, rzucając mu piorunujące spojrzenie.
- Niesamowite – mruknął, patrząc na krwawy księżyc. – Coś takiego nie zdarza się zbyt często – stwierdził, podpierając się z tyłu dłońmi. – Nie uważasz?
Milczałam, ciągle wpatrując się w niego wzrokiem pełnym napięcia. Wreszcie westchnął, zirytowany, i odwrócił się w moją stronę. Rozpoznałam w nim wampira. Miał wokół siebie niezwykle gorącą aurę, taką, jakiej z moją mocą nie znosiłam najbardziej. Odsunęłam się o krok, jednak nie ze strachu, a ze zwykłej niechęci stania w pobliżu kogoś, kto niemal buzował ogniem.
- Tak – odpowiedziałam wreszcie, opierając się o drzewo. – Powiedz mi, Robbie, co takiego skłoniło cię to rozmowy z kimś takim, jak ja?
Zmarszczył brwi.
- Z kimś takim, jak ty?
Uśmiechnęłam się krzywo i podeszłam do niego. Widziałam, że jego ciało napięło się, przygotowane na atak, jednak takowy nie nastąpił. Usiadłam tylko obok, opierając się nonszalancko o jego ramię.
- Rozumiesz. Jesteś z Shadows. Ja z Hopeless – uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, starając się przejąć inicjatywę w tej rozmowie. – Dlaczego jeszcze mnie nie zabiłeś?
- Mogę ci odpowiedzieć tym samym pytaniem – uniósł brwi, patrząc znacząco na odległość, która nas dzieliła. Olałam go. Byłam skazana na swoją atrakcyjność i zamierzałam wykorzystywać ją w bardzo egoistyczny sposób. Roberto był jednak tylko facetem. I to na dodatek przystojnym facetem.
- Uwierz mi. Najchętniej zabiłabym cię od razu, jednak nie zaatakowałeś mnie – mruknęłam, trzymając usta przy jego uchu. Potem odsunęłam się gwałtownie i wstałam, zrażona odrobinę jego zbytnim ciepłem. Ja byłam lodowata, zawsze, więc nie zamierzałam dostać szoku termicznego, czy czegoś w tym stylu. – Dobra. To jednak możemy iść zapolować.

<Rob?>

Od Roberto CD. Genevieve

- Brawa dla ciebie. - zaśmiałem się.
- Kim jesteś ?
- Spokojnie tylko mnie nie zamroź. - uśmiechnąłem się. - Roberto, ale możesz mi mówić Rob, a ty?
- Genevieve. Chcesz czegoś ?
- O Gen. Niezbyt. Tak jakoś trafiłem na Ciebie, więc.. do jakiego klanu należysz ?
Spojrzała na mnie jak na idiotę.
- Klan, osada, miejsce zamieszkania, dom ?
- Wiem o co Ci chodzi. Hopeless.
- Domyśliłem się.
- To po co pytasz ?! - warknęła.
- Bo lubię. - uniosłem kącik ust.
- Shadows.
- Tak wiem, drugi klan.
- Jestem jego członkiem. - Podniosła broń w moim kierunku. - Widzę że już o nas sporo wiesz. - dobry humor nie schodził mi z twarzy. - Spokojnie. Ciałem jestem tam, lecz duchem nie całkiem.
Patrzyła na mnie, pewnie zastanawiała się o co chodzi. - Spokojnie - powtórzyłem. - Mogę się przysiąść ? Pogadamy lub jak wolisz popolujemy ? - uśmiechnąłem się chytrze.

<Gen?>