Patrzyłam na niego czujnie. Wiedziałam, że jeśli wykona choć jeden zbyt gwałtowny ruch – natychmiast zostanie zamrożony. Czekałam w gotowości, aż odważy się coś zrobić. Nic jednak takiego się nie stało. Skinęłam wolno głową, a on przysiadł się na pobliskim kamieniu, ignorując mnie. Ja cały czas stałam, rzucając mu piorunujące spojrzenie.
- Niesamowite – mruknął, patrząc na krwawy księżyc. – Coś takiego nie zdarza się zbyt często – stwierdził, podpierając się z tyłu dłońmi. – Nie uważasz?
Milczałam, ciągle wpatrując się w niego wzrokiem pełnym napięcia. Wreszcie westchnął, zirytowany, i odwrócił się w moją stronę. Rozpoznałam w nim wampira. Miał wokół siebie niezwykle gorącą aurę, taką, jakiej z moją mocą nie znosiłam najbardziej. Odsunęłam się o krok, jednak nie ze strachu, a ze zwykłej niechęci stania w pobliżu kogoś, kto niemal buzował ogniem.
- Tak – odpowiedziałam wreszcie, opierając się o drzewo. – Powiedz mi, Robbie, co takiego skłoniło cię to rozmowy z kimś takim, jak ja?
Zmarszczył brwi.
- Z kimś takim, jak ty?
Uśmiechnęłam się krzywo i podeszłam do niego. Widziałam, że jego ciało napięło się, przygotowane na atak, jednak takowy nie nastąpił. Usiadłam tylko obok, opierając się nonszalancko o jego ramię.
- Rozumiesz. Jesteś z Shadows. Ja z Hopeless – uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, starając się przejąć inicjatywę w tej rozmowie. – Dlaczego jeszcze mnie nie zabiłeś?
- Mogę ci odpowiedzieć tym samym pytaniem – uniósł brwi, patrząc znacząco na odległość, która nas dzieliła. Olałam go. Byłam skazana na swoją atrakcyjność i zamierzałam wykorzystywać ją w bardzo egoistyczny sposób. Roberto był jednak tylko facetem. I to na dodatek przystojnym facetem.
- Uwierz mi. Najchętniej zabiłabym cię od razu, jednak nie zaatakowałeś mnie – mruknęłam, trzymając usta przy jego uchu. Potem odsunęłam się gwałtownie i wstałam, zrażona odrobinę jego zbytnim ciepłem. Ja byłam lodowata, zawsze, więc nie zamierzałam dostać szoku termicznego, czy czegoś w tym stylu. – Dobra. To jednak możemy iść zapolować.
<Rob?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz